Zapewne większość z nas potwierdziłaby istnienie ciekawego zjawiska, polegającego na tym, że ludzie, których praca nie grzeszy normalnie przesadną rzetelnością, stają się jej wzorcem po wyjezdzie za granicę. Dotyczy to przede wszystkim tzw. fachowców wszelkiego rodzaju. Wprawdzie takie uogólnienia zawierają zawsze ryzyko błędu, to jednak coś chyba jest na rzeczy i niemal każdy mógłby chyba podać przykłady. Metamorfoza bywa ponoć dość zdecydowana i zadziwiać może klientów, którzy kiedyś padli ofiarą danego fachowca. Jeśli tak jest, to dlaczego? Dlaczego często nawet oferta lepszego wynagrodzenia w Polsce zdaje się nie działać w ogóle, a zagraniczny wyjazd czyni cuda?
Zapytajmy najpierw, dlaczego w ogóle ludzie starają się dobrze pracować. Naturalnie głównie po to, żeby zwiekszyć zasób swojego osobistego dobrobytu. Co jest jednak ważne, jego oceny opierają się na porównaniach z innymi ludźmi. To te porównania decydują ostatecznie o tym, czy uważamy się (i czy inni nas uważają) za biednych, bogatych, czy będących gdzieś pośrodku. Jest to fakt intuicyjnie zrozumiały, ale potwierdzają go też badania. Ma on liczne implikacje, w szczególności możemy też wykorzystać go do wytłumaczenia zachowania “nowo narodzonych” fachowców obiboków.
Wyobraźmy sobie kogoś, kto wykonuje niezbyt zaawansowaną (mierząc kwalifikacjami) pracę i kto niewiele może zyskać zwiększając swój wysiłek i podnosząc jej wydajność lub jakość. Mniejsza o powód - może nim być np. niedostateczna konkurencja na rynku pracy, gwałtowny wzrost zapotrzebowania na danym rynku itp. Przez “niewiele może zyskać” rozumiem, że dodatkowy wysiłek nie wpłynie na wyraźne zwiększenie osobistego dobrobytu (relatywnie do reszty społeczeństwa) odczuwanego przez tę osobę. Skoro tak, to ten wysiłek nie zostanie podjęty. Przenieśmy jednak naszego przykładowego pracownika do nowego otoczenia, a mianowicie kraju o znacznie wyższym poziomie zamożności. Nasz bohater przebywa tam jakiś czas, wiedząc, że z zarobionymi pieniędzmi wróci do Polski. Co się teraz dzieje? Przede wszystkim otrzyma on znacznie wyższe wynagrodzenie za swoją pracę w stosunku do tego, co dostawał u siebie. (Wynika to z wyższego poziomu cen w zamożnych krajach. Ma to swoje ekonomiczne wytłumacznie, w tej chwili nieistotne.) Może to oznaczać, że po powrocie do kraju, jego “osobisty dobrobyt”, tak jak określony powyżej, wyraźnie się zwiększy. A więc jest motywacja do zwiększenia wysiłku i wykazania się wyższą “etyką pracy”.
Czy ten efekt tłumaczy zachowania rodzimych “fachowców”? Myślę, że w dużym stopniu tak. Chociaż trzeba przyznać, że ich “lokalny koloryt” wymyka się częściowo rzeczowej analizie.