Czym jest okienko?
Kilka lat temu stojąc w kolejce do tzw. okienka na poczcie, podziwiałem wywieszony obok plakat firmowany przez Pocztę Polską. Plakat był sporządzony najwyraźniej w ramach “public relations”, których celem było umocnienie wizerunku firmy przez prywatyzacją, na którą się wtedy z wolna zanosiło. Nie było na nim zbyt wiele treści, ale jedno zapadło mi dobrze w pamięć. W ramach zachwalania zalet Poczty Polskiej zapewniano mianowicie, że jest to firma, która bardzo dba o miejsca pracy. Trochę mnie to zapewnienie zdezorientowało. Rzut oka za pobliskie “okienko” dezorientację pogłębił. Sposób organizacji (a raczej dezorganizacji) pracy, biegłość w niezdarności przy w wykonywaniu tak skomplikowanych czynności jak pisanie na klawiaturze oraz ogólny luz przejawiający się swobodnie wtrącanymi wymianami zdań między pracownicami poczty rzeczywiście świadczyły o tym, że ktoś o ich miejsca pracy dba i że bynajmniej nie są to one same. Dlaczego jednak chwalono się tym faktem na plakacie? Czy jego autorzy uważali mnie za idiotę, który zachwycony “dbaniem o polskie miejsca pracy” pozostanie na wieki lojalnym klientem albo nawet akcjonariuszem? A może była to kpina w żywe oczy ze strony ludzi, którzy wiedzieli, że tak naprawdę żadna prywatyzacja im na razie nie grozi? Czy też był to przykład wydania pieniędzy na nikomu niepotrzebną i amatorską akcję propagandową, dzięki czemu parę osób mogło nieźle zarobić? Trudno powiedzieć - każda z opcji wydaje się możliwa. Jedno jest pewne - moja bezsilna wściekłość na Pocztę Polską jeszcze wzrosła po oglądnięciu wspomnianego plakatu.
Jak zwykle jednak, ostateczną odpowiedzialność ponoszą politycy i wyborcy. A więc w jakimś stopniu ludzie, którzy marnują czas i zdrowie w pocztowych kolejkach, sami sobie są winni. Teraz rząd zapowiada “komercjalizację” poczty. Ma ona poprzedzić prywatyzację, która jednak dokonać się może dopiero za kilka lat. Nie pamiętam i nie chce mi się sprawdzać, kiedy dokładnie i dlaczego dopiero wtedy. No cóż, na pewno istnieją ważne głępokodupnie strategiczne przyczyny. W końcu nasi światli przywódcy nic nie robią (tym razem dosłownie) bez przyczyny.
A czemu słowo “okienko” ująłem w cudzysłów? A dlatego, że nie wiem, czym w ogóle jest i czemu ma służyć szyba z wycięciem na dole, odgradzająca niegodnego petenta od pani “pocztówki”. Na pewno utrudnia obustronną komunikację. Jest też zapewne znakiem hierarchii - urzędujący personel jest skutecznie zabezpieczony przed bezpośrednim kontaktem z nieczystym motłochem. Czy to właściwe wytłumaczenie? W poszukiwaniu odpowiedzi wystarczy zajrzeć za zachodnią granicę. W Niemczech nie ma “okienek”.